Więc trzeba się OBUDZIĆ, żeby zobaczyć naprawdę poranek Zmartwychwstania i zacząć nim (Nim) żyć! A do obudzenia się potrzebny jest BUDZIK. Więc zróbmy, zmontujmy taki budzik, który obudzi nas samych, a może i kogoś jeszcze, kto śpi obok nas. BUDZIK jest dla nas wszystkich -dla śpiących chrześcijan, dla zaspanych apostołów, dla drzemiących uczniów Jezusa. Żeby nas wyrwał z tej sennej martwoty! Żeby nas obudził porządnie, poderwał na nogi, póki jeszcze możemy na nich chodzić, tańczyć… zanim zupełnie sflaczejemy.

Tak się złożyło, że gramy. Zdarza się. Zresztą nie tylko gramy. Śpiewamy, w ogóle muzyka jest dla nas chyba tym, co ludzie nazywają „pasją”. Od kilku miesięcy marzyło nam się jakieś muzyczne działanie nieco bardziej zaawansowane, niż brzdąkanie i nucenie w niedzielne popołudnia. Myśleliśmy o scholii, o zespole, po prostu o zebraniu kilku osób, które tak, jak my chciałyby się jakoś Panu Bogu choć trochę wypłacić z otrzymanych zdolności. W efekcie naszego wspólnego mędrkowania, rozmów z ludźmi, snucia mniej lub bardziej abstrakcyjnych planów wykluł się w końcu, 8 grudnia, czyli w samo święto Niepokalanego Poczęcia, PROJEKT BUDZIK, do którego niebawem zaczęli dołączać kolejni muzycznie zakręceni ludzie.

BUDZIK to nie jest jakiś mechanizm strasznie skomplikowany, ale trochę trybików, śrubek i sprężynek jednak ma. To są ludzie, którzy dali się wciągnąć w projekt. Ludzie z parafii, ze wspólnot, księża, „wolni strzelcy”, także ludzie spoza parafii. Wszyscy, którzy stwierdzili, że na hojność Pana Boga, jaką okazał im przy rozdzielaniu talentów, warto odpowiedzieć własną hojnością. Zdecydowaliśmy się oddać te talenty trochę już rozwinięte, pomnożone, oddać swój czas, nieco swojej wolności i swobody twórczej, żeby stworzyć grającą budzikową wspólnotę. Jest więc chór, są instrumenty. Są i trybiki, które same dźwięków nie wydają, ale są równie niezbędne jak reszta – oświetleniowiec, ludzie od drukowania plakatów, od przygotowania logo projektu i od tysiąca innych niezbędnych „drobiazgów”. W sumie coś koło 50 osób.

Co właściwie chcemy zrobić? Zagrać rozbudzająco-pobudzający duchowo koncert niedługo po Wielkanocy. Przez jeden wieczór narobić Bożego Hałasu, jak hałas kamienia odwalanego od grobu, Święty Szum, jaki Duch Święty urządził w dniu Zesłania. Po co? Żeby się porządnie ucieszyć Zmartwychwstaniem, żeby ta radość trwała. Żeby obudzić samych siebie. Żeby obudzić ludzi, którzy zaraz po wielkanocnym śniadaniu znów zapadli w duchową śpiączkę. Ludzi z naszej parafii, z Ursynowa, może z innych części i zakamarków miasta. Żeby Zmartwychwstały miał okazję każdego z nas złapać za ramię i z miłością potrząsnąć, żebyśmy już nie spali, żeby nie było ciągle tak, że On nas kocha, a my śpimy.

Co dalej? Nie wiemy. Duch Święty wie, więc my nie potrzebujemy się o to na razie martwić.

Nasz adres e-mail:
projekt.budzik@gmail.com